Dzień na śniegu, noc z Frankensteinem
Spacery wśród oszronionych drzew, zdobywanie szczytów, jazda z dziećmi na nartach i sankach... Wybieramy się w Alpy? Nie, w Góry Sowie.
Niewysokie, przyjazne góry ciągną się od Świdnicy po Ząbkowice Śląskie. Zimową wyprawę najlepiej zacząć od Przełęczy Jugowskiej. Jest to olbrzymia łąka przecięta w poprzek wyciągiem narciarskim. Raj dla narciarzy i saneczkarzy. WIĘCEJ...
Kto po szaleństwach na śniegu zgłodnieje, zawsze znajdzie miejsce przy stole w zajeździe-wiacie. Kto zmarznie, ogrzeje się w niej przy kominku. A potem spacer do schroniska Zygmuntówka. W jego sąsiedztwie - następna górka saneczkowa i 500-metrowy, oświetlony stok narciarski. Można tutaj szusować do woli, tym bardziej że nie ma tłoku. Jeszcze niewiele osób spoza Dolnego Śląska zna te fantastyczne miejsca.
A idźże do czarta!
Popołudnia przeznaczcie na zwiedzanie okolicznych miejscowości. Są urocze i skrywają mnóstwo tajemnic. Np. Grodno ze wspaniale zachowanymi murami XII-wiecznego zamku. Fortecę tę wybudował podobno książę Bolesław Wysoki. Miała strzec jego księstwa przed najazdami Czechów.
Zanim wejdziecie do zamku, przyjrzyjcie się głównej bramie. To właściwie osobny budynek, ozdobiony pięknymi neorenesansowymi dekoracjami. Z zamkowej wieży rozciąga się wspaniały widok na Jezioro Bystrzyckie, malowniczo położony u stóp Gór Sowich sztuczny akwen. Brzegi ma strome, naszpikowane skałkami. Spacerując między nimi, postarajcie się wyciszyć i o niczym nie myśleć. Bo następne ciekawe miejsce na trasie przyprawi was o gwałtowne bicie serca...
Wystarczy przejść przez Srebrną Przełęcz i już jesteście w Ząbkowicach Śląskich, do 1945 r. znanych jako... Frankenstein. Prawda, że sama nazwa miasta budzi grozę, a co dopiero zwiedzanie? Co racja, to racja.
W domu z 1526 r., należącym wtedy do rycerza Kauffunga, do dziś mieści się laboratorium doktora Frankensteina. Można do niego wejść także nocą. Odrażający doktor, znany z filmów grozy, podobno żył tu naprawdę.
Cofnijmy się do początku XVII w... Jak głosi legenda, w mieście wybuchła wtedy dżuma i pochłonęła 2 tys. ofiar. Do powstania epidemii miał się przyczynić właśnie Frankenstein. Wszedł w kontakt z paroma miejscowymi grabarzami i z ludzkich zwłok wytwarzał śmiercionośny proszek, zawierający zarazki tej strasznej choroby. Rozsypywał go pod progami domów, nacierał nim klamki i kołatki - dlatego ludzie błyskawicznie się zarażali i umierali. Ale Frankenstein ma na sumieniu jeszcze inne okropne rzeczy. Okradał groby, zjadał ludzkie serca.
Nic dziwnego, że włodarze miasta dobrali mu się kiedyś do skóry i spalili go. Do dziś jest w Ząbkowicach symbolem zła, o którym nie należy zapominać. Pewnie dlatego w jego laboratorium każdego lata odbywają się zjazdy straszydeł. Przybywają z całego świata. Ponieważ pozwalają się fotografować, zobaczycie, jak wyglądają i co na tych zjazdach robią.
Będąc w Ząbkowicach nie możecie ominąć Krzywej Wieży. Kiedyś była to kościelna dzwonnica, którą trzęsienie ziemi w końcu XVI w. mocno pochyliło. Przy wysokości 34 m jest ona do dziś odchylona od pionu o ponad 1,5 m. Z jej szczytu doskonale widać miasto i całe Sudety.
Znajomi z kina
Po spotkaniu z Frankensteinem kolejny dzień dobrze byłoby spędzić na świeżym powietrzu. Dla odzyskania równowagi... Zróbcie sobie spacer na Srebrną Górę. Na szczycie znajduje się pruska twierdza z XVIII w. Została niemal całkowicie wykuta w skale i ma najpotężniejszą w Europie wieżę obronną. Grubość murów wynosi aż 30 m!
Srebrna Góra to nie jedyna atrakcja okolicy. A malownicze przełęcze, strome zbocza, skały o różnych kształtach? Nad wszystkim dumnie wznosi się Wielka Sowa. Z wieży widokowej na szczycie zobaczycie w pogodny dzień Sudety.
Być może dostrzeżecie też zabudowania Dzierżoniowa. Miłośnicy filmu powinni tam pojechać i poszukać śladów Zbyszka Cybulskiego, który zaraz po wojnie przez kilka lat tu mieszkał i chodził do szkoły. Filmy z jego udziałem są często wyświetlane w miejscowym kinie. W Dzierżoniowie uczył się również inny człowiek związany z polskim filmem, reżyser Sylwester Chęciński. Twórca "Samych swoich" tak pokochał tę okolicę, że niedaleko Dzierżoniowa właśnie umieścił akcję powojennej komedii o rodzinach Karguli i Pawlaków.
Ślady przeszłości, ale tym razem bardzo odległej, czekają na was w Świdnicy. Miasto ma ponad 700 lat. Wiekowe kamienice przy rynku pamiętają czasy, gdy na wystawach sklepów leżały luksusowe towary kolonialne przyciągające do Świdnicy klientów z całej Środkowej Europy.
O handlowych tradycjach miasta wiele dowiecie się w Muzeum Kupiectwa. Znajdziecie tam zabytkowe wagi, opakowania towarów, kufle do piwa... Warto też odwiedzić Galerię Skarbów Ziemi "Eden" z bogatą kolekcją minerałów.
A o zmroku... Zobaczycie, jak główne zabytki miasta przyoblekają się w świetlną iluminację. Nie omija ona, rzecz jasna, kościoła Pokoju, jednego z najcenniejszych na Dolnym Śląsku. Wybudowano go z dębowych bali, nie używając ani jednego gwoździa! Zwróćcie uwagę na klepsydrę nad barokową amboną. Przed wiekami odmierzała czas kazań. Wam może jedynie przypomnieć, że urlop się kończy i pora wracać...
Co warto wiedzieć
Doświadczeni narciarze znajdą coś dla siebie w Potoczku albo w Rzeczce. Wyciągi wwiozą ich tutaj aż na 1300 m. Szusowanie z tak wysoka to dopiero frajda. Zwłaszcza że widoki piękne.
W Głuszycy można zwiedzać podziemne miasto. Podczas II wojny światowej Niemcy wydrążyli tu kilometry korytarzy. Jedni mówią, że miała w nich być kwatera Hitlera, inni, że elektrownia atomowa. Dziś korytarze są atrakcyjną trasą spacerową. Trzeba się tylko ciepło ubrać.
Na Krzywą Wieżę w Ząbkowicach Śląskich można wejść każdego dnia w godz. 9-16. Podziemia w Głuszycy czynne są od godz. 9 do 16. Trzeba się umawiać. Kościół Pokoju w Świdnicy można zwiedzać od poniedziałku do soboty w godz. 15-17. Trzeba się umówić chociaż dzień wcześniej.
Źródło artykulu: turystyka.interia.pl
Opublikowano: 2009-02-10 13:30:05
Link do strony z artykułem: http://turystyka.interia.pl/polska/news/dzien-na-sniegu-noc-z-frankensteinem,1257133,3575