Nie tylko dla narciarzy
W Słowenii jest ponad 50 km tras narciarskich, a ci, którzy nie chcą szusować, odpoczywają w basenach i knajpkach.
Słowenia kojarzyła mi się zawsze raczej z wybrzeżem Adriatyku i jaskiniami niż z trasami narciarskimi. Jednak w tym roku poznałam zimowe uroki tego kraju. Wybraliśmy się tam z kuzynami. Dwupokojowy apartament w Kranjskiej Gorze kosztował 2320 zł za tydzień, czyli 580 zł od osoby.
Dojazd z Polski do Słowenii jest wygodny, bo większą część trasy jedzie się czeskimi i austriackimi autostradami, a potem przez ośmiokilometrowy tunel pod Karawankami. Opłata za przejazd przez Karawankentunnel wynosi blisko 30 zł, jednak to najdogodniejsza trasa. Dzięki niej można w ciągu jednego dnia dojechać w Alpy Julijskie.
W kilkanaście minut potem byliśmy już w Kranjskiej Gorze. Miejscowość leży u stóp góry Vitranc. Z jednej strony doliny są Karawanki, z drugiej Alpy Julijskie.
Następnego dnia rano wybraliśmy się na stok. Choć na dnie doliny było niewiele śniegu, to nieco wyżej, na wystawionych na północ zboczach Vitranca, warstwa była blisko półmetrowa.
Cały dzień i kilka następnych spędziliśmy na stoku, jeżdżąc na nartach i spacerując. Pogoda była fantastyczna! Z przyjemnością wchodziłam turystycznymi szlakami na stoki położone na północ od miasta.
Z każdym krokiem widok na Alpy Julijskie stawał się szerszy, pojawiały się kolejne szczyty, aż po Mangart na granicy z Włochami. Ten region, nad którym króluje Triglav, narodowa góra Słoweńców, nie ustępuje malowniczością innym, nawet sporo wyższym alpejskim pasmom.
W Kranjskiej Gorze zwiedziłam średniowieczny kościół Wniebowzięcia NMP oraz osiemnastowieczny doskonale zachowany drewniany dom zwany Liznjekova Domacija Hisza. Pojechaliśmy też obejrzeć mamucią skocznię w Planicy. Okazuje się, że w telewizji, gdy transmitowane są skoki, nie wygląda ona tak okazale jak w rzeczywistości. Widząc tę skocznię, można zrozumieć, jakie ryzyko podejmują zawodnicy.
Pod koniec pobytu pojechaliśmy też do niedalekiego Bledu. Zamek na skale, jezioro z wyspą, na której wzniesiono kościół, wyglądają tak wspaniale, że można je oglądać godzinami.
- Gdyby nasza zima była tak śnieżna i słoneczna jak tu, to pewnie stałaby się moją ulubioną porą roku - podsumował pobyt kuzyn.
Warto wiedzieć
Ceny karnetów narciarskich zmieniają się w zależności od sezonu. Najwyższe są w czasie Bożego Narodzenia, w sylwestra oraz w lutym, w czasie austriackich ferii zimowych. W marcu ceny są niskie: jednodniowy karnet kosztuje od 65 zł do 100 zł, a tygodniowy od 325 zł do 480 zł.
Pizza lub spaghetti kosztuje tu od 18 zł do 40 zł, piwo i kawa - 6 zł, a za obiad zapłacimy ok. 60 - 80 zł. Kuchnia słoweńska łączy miejscowe tradycje z wpływami sąsiadów. Z Austrii pochodzi strudel (zavitek) i sznycel wiedeński (dunajski zrezek). Njoki (kopytka) i risota (risotto) mają związki z kuchnią włoską, a gulasz, paprykarz i palaczinki są z Węgier.
Wanda Bielińska
Źródło artykulu: turystyka.interia.pl
Opublikowano: 2008-11-28 18:10:03
Link do strony z artykułem: http://turystyka.interia.pl/swiat/news/nie-tylko-dla-narciarzy,1219407,3576